Lamowie Buchen żyją w Dolinie Pin, geograficznie usytuowanej w ramach Doliny Spiti, od setek lat. Są Spityjczykami reprezentującymi sobą najstarszą tradycję buddyzmu tybetańskiego szkołę Nyingma, czyli tzw. „starą sektę”. Tej z kolei najbliżej spośród tybetańskich tradycji buddyjskich do starożytnej religii Yungdrung Bon, pierwotnej ścieżki duchowej nie tylko Tybetańczyków, ale wszystkich zamieszkujących pradawne Królestwo Zhang Zhung (czyt. Śang Śung).
Do dziś ludzie Spiti mówią o swoistej ludowej religii, która nie odżegnuje się od swoich buddyjskich korzeni, ale jej charakter bliski jest praktykom, które odnaleźć można w Pierwszych Czterech Ścieżkach Bonu. Tak jak bowiem w tych bonowskich Pojazdach (thegpa), praktyki wykonywane przez spityjskich lha-pa, czyli tych, którzy potrafią komunikować się z istotami duchowymi, opierają się na dualnym poglądzie i służą m.in. wróżbiarstwu, medycynie, astrologii oraz egzorcyzmom.
Rytuałem szczególnym, który przetrwał w Dolinie Pin jest rytuał rozbicia głazu wykonywany przez Buchen. Prowadzący go Me-Me Buchen jest właśnie takim lha-pa. Staje się nim na drodze praktyki odbywanej w szczególności najpierw na odosobnieniu, a potem pielęgnowanej pośród zwykłych czynności każdego dnia. Buchen niczym szczególnym nie wyróżniają się w wioskach Doliny Pin takich jak Sagnam lub Mud. Wiodą zwykłe życie himalajskich górali-rolników, mają swoje rodziny, pracują w gospodarstwie. Posiadają jednak pewną szczególną moc otrzymaną od swoich Mistrzów i od czasu do czasu używaną.
Rytuał zazwyczaj wykonywany jest na czyjąś prośbę. Może to być pojedyncza osoba, ale również jedna lub kilka wsi. Celem wykonania rytuału jest ujarzmienie Demona powodującego problemy. Demon nie jest unicestwiany gdyż rytuał dokonywany jest w tradycji buddyjskiej przepełnionej duchem współczucia. Jednym z bóstw patronujących rytuałowi jest wszak sam boddhisatwa (tyb. Yungdrung Sempa) współczucia Czenrezig, którego mantrę OM MANI PADME HUNG zna każde tybetańskie dziecko.
Sami Buchen, zgodnie z tekstem praktyki oraz tradycją wiążą sposób pozbycia się szkodliwego Demona z osobą Thongtug Gyalpo ( Thang stong rgyal po), Króla Pustyni, cudotwórcy będącego zarazem budowniczym pierwszych mostów ponad rwącymi himalajskimi rzekami oraz twórcą lha-mo, czyli tybetańskiej opery. Ten wielki praktykujący, którego zaliczyć możemy do tradycji szalonych joginów Tybetu, miał w przeszłości, za czasów samego Tsonkhapy rozprawić się z wielka epidemią śmiertelnej choroby dręczącej Lhasę i okolice. Była to przypuszczalnie ospa, której Tybetańczycy obawiają się po dziś dzień najbardziej.
Buchen wykonują swój rytuał nie tylko na terenie Doliny Pin. Jeżdżą także do Ladakhu, pojawiają się w tych miejscach, w których o nich słyszano i w których istnieje wiara w skuteczność ich pomocy. Jest ich około 30, którzy znaleźli w sobie tyle oddania by zostać Buchen. To ostatni żyjący eksponenci tej tradycji. Oni są nosicielami wiedzy o niej i jej specyficznej duchowości polegającej na łączeniu rzeczy prostych, wręcz trywialnych z duchową praktyką. Takie jest zresztą całe życie Spityjczyków – ludzi niezwykle prostych i bezpośrednich, ale tez przepełnionych życiową mądrością zaczerpniętą wprost z bezkresnego nieba będącego cudowną przestrzenią pozwalającą na manifestację najwyższych gór naszego świata.
Warto by tradycja Lamów Buchen, tak ważna dla zachowania unikalnej tożsamości Spityjczyków, nie uległa zapomnieniu.